Rozdział 13 Niemiła rozmowa

- Śniadanie!- zawołał Slade.

- Idziemy!

- Siadajcie dzieciaki. To powiedzcie, jak było na wakacjach?

- Dobrze tato.- odpowiedziała Sasza.

- Bardzo miło spędziliśmy ze sobą czas.- dopowiedział Robin i uśmiechnął się do swojej dziewczyny.

- Naprawdę? To bardzo się cieszę, ale teraz gadać co robiliście w Gotham?!

Nastolatkowie byli zdziwieni.

Skąd to wie?

Czy ich śledził?

Te pytania ciągle krążyły im po głowach.

- No nikt się nie odezwie do tatusia?- Slade walnął pięścią w stół.- Czekam!!!

- Tato my….- Sasza przyznała się z chłopakiem do wyjazdu z przyjaciółmi i zwalczaniu przestępczości.

Mężczyzna zastanawiał się chwilę co powiedzieć.

- Marsz do swoich pokoi.- podkreślił złoczyńca.- I nie wychodzić do póki wam nie pozwolę.

Nastolatkowie posłusznie wstali i dostosowali się do rozkazu. Resztę dnia spędzili samotnie u siebie, trenując sztuki walki, ( nie licząc wyjścia na obiad i kolację ).

Gniew Sladea był najgorszym ze wszystkich, chociaż zrobił duży wyjątek, dając im tak łagodną karę. Robin, podczas tej współpracy, widział u przybranego „ojca” oznaki współczucia i co dziwne miłości, to nadal spotykał jego bezwzględność i gniew.

 

Wiem, wiem, wiem. Krótkie te rozdziały, ale im dalej to będzie coraz ciekawiej.

Błagam o wybaczenie!

Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa.

Aż się cieplutko na serduszku robi <3

Pozdrawiam Titola :*

Rozdział 12 Czas wracać

Kilka dni później Tytani musieli już wracać. Pożegnali się z Alfredem i „Mrocznym Rycerzem”, po czym ruszyli do Jump City. Robin i Sasza spędzili jeszcze kilka dni

w wieży, ale ich wakacje się skończyły. Czas wracać do Sladea i znów przejść na „Ciemną Stronę Mocy” ( XD ).

- Wybaczcie kochani, ale musimy wracać do mojego ojca. Ale będziemy się spotykać. Obiecuję.- smuciła się Sasza, na co Gwiazdeczka od razu zareagowała zmuszając resztę do grupowego przytulasa. ( Pomyślicie pewnie, że Raven była przeciwna temu okazywaniu uczuć? Otóż nie :’) ). Nawet nasza demonka nie mogła odkleić się od Saszy, która była dla niej jak siostra i przyjaciela Robina.

- Dobrze idźcie już, nie możecie się spóźnić.- oznajmiła Star.

Nastolatkowie nie chętnie opuścili przyjaciół i wrócili do tymczasowej, jak uważa Rob pracy.

_______________

W domu Sladea

- Jesteśmy tatusiu!!!- zawołała od progu Sasza.

- Cześć dzieciaki! Macie jeszcze dwa dni luzu po podróży i zaczynamy nowy plan.- odpowiedział Slade.

- Dobrze.- zakończyła nastolatka i wraz ze swoim chłopakiem wrócili do swoich pokoi.

 

 

Niestety nie wiedzieli, że w Gotham ktoś postanowił zwrócić na nich uwagę i są w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

 

Rozdział 11 Dom ojca?

Na wstępie ogromnie przepraszam, za moją nieobecność.

Niestety to z powodów zdrowotnych.

Ale oto jestem z kolejnym rozdziałem!

Zapraszam!!!

I BŁAGAM O WYBACZENIE!!!

 

- Ale tu fajnie.- powiedział Bestia, kiedy lądowali w jaskini.

- Witamy w domu, paniczu….- zaczął Alfred, ale nie wiedział jak dokończyć.

- Dick! Przed przyjaciółmi nie mam nic do ukrycia.- dokończył Robin.- Miło cię widzieć Alfredzie.

- To co Dicky, przedstawisz mi przyjaciół?- zapytał Bruce.

- Jasne!

Jakiś czas później :)

Rozmowa trwała baaardzo dłuuugo :)

Dopóki Bruce bez pomyślunku rzucił pytanie: A jak układa ci się z dziewczyną???

Robin był zszokowany pytaniem.

- Eeeem? Co?

- Przepraszam, tak mi się jakoś powiedziało.

- Nie szkodzi. Ale jak chcesz wiedzieć to w porządku. Ja i Sasza, bardzo dobrze się dogadujemy.- powiedział i przytulił się do swojej dziewczyny.

- Dobrze, to ile czasu chcecie zostać w Gotham?

- Jakieś cztery dni. Mamy zamiar pobyć trochę w wieży.

- Rozumiem. W tym czasie możecie skorzystać, z twojego apartamentu.

- Dzięki Bruce!- zawołał lider i Tytani pobiegli w stronę windy.

Na górze.

- Każdy ma dla siebie pokój.- oznajmił Robin.- O ósmej jest kolacja. To za piętnaście widzimy się, przy windzie.

- Tak jest kapitanie!!!- zawołał jak zwykle przezabawny BB.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na razie tyle. Wkrótce dalsza część :)

 

Rozdział 10 Spotkanie mistrza

- Nic tu się nie zmieniło.- powiedział Robin.- Wiem, że umiecie się obronić, ale proszę uważajcie na siebie. To jednak Gotham.

- Wrzuć, na luz stary!- zawołał Cyborg.- Damy sobie radę.

Tytani uznali, że tego dnia każdy może pójść dokąd chce. BB, Cybi i Star pognali na otwartą dyskotekę, a Raven poleciała do biblioteki. Robin i Sasza zostali sami.

- Też chcesz gdzieś sam iść?- zapytała dziewczyna.

- Nie!- zaprzeczył.- Myślałem, że pójdziemy gdzieś razem.

- To może damy w skórę paru łobuzom?

- Może być! Tylko uważaj na siebie.- prosił chłopak.

- Zapomniałeś? Nie tylko umiem walczyć, ale mam też inne zdolności.

- No tak. Wybacz.

- Dobra. Chodźmy!- powiedziała Sasza i ruszyli walczyć z przestępcami.

Po jakimś czasie.

- Dobra robota!- zawołał Robin.

- Mówiłam, że nie musisz się o mnie martwić.

Za nimi pojawiła się ciemna postać.

- Robi uważaj!- krzyknęła dziewczyna i utworzyła wokół nich pole siłowe, kiedy zostali zaatakowani przez postać.

- Robin?- zapytał męski głos.

Na prośbę chłopaka Sasza opuściła pole.

- Bruce?- spytał Rob.

- Miło cię widzieć Dick. Gdzie twój kostium?

- By chronić przyjaciół, muszę pracować dla Sladea. Jeżeli zostawilibyśmy te stroje, dowiedziałby się o tym i mielibyśmy kłopoty.

- A ty,też dla niego pracujesz?

Tak.- potwierdziła.- Jestem Sasza, miło pana poznać.

- Sasza jest jego córką, ale działa po naszej stronie.- oznajmił Robin.

- Dobrze. Co was sprowadza do Gotham?

- Mamy małe wakacje.- odpowiedziała dziewczyna.

Nagle za nimi pojawiła się Raven pod postacią kruka, a wracając do normalnej postaci, spod jej peleryny wyłoniła się reszta drużyny.

- Tu jesteście!- zawołała uradowana Gwiazdka.

- Czy to?- zdziwił się BB na widok Batmana.

- Witajcie dzieciaki. Widzę,że zabrałeś resztę drużyny. Skoro miastu nic nie zagraża, to może Robin chciałby odwiedzić swój dom?

- Ok. Nasz statek jest dwie ulice stąd. Mamy wlecieć przez jaskinię?

- Naturalnie. Twoim znajomym, na pewno można zaufać. Widzimy się na miejscu.

- Chodźmy!- zawołał lider i Tytani wyruszyli w odwiedziny

Rozdział 9 Małe wakacje

- Sasza! Robin!- zawołał Slade.

- Tak tato?- spytała dziewczyna.

- Córeczko.- zaczął przestępca.- Wiem, że na początku było ciężko, ale jako spoźniony prezent urodzinowy, pozwalam wam na krótki wyjazd.

- Co?- zdziwiła Sasza.

- Możesz z Robinem wyjechać na małe wakacje.- gdyby nie maska, może zauważyli by lekko wymuszony uśmiech ze strony mężczyzny.

- Naprawdę?- wypytywała dalej.

- Tak, ale za równe dwa tygodnie macie się u mnie stawić.- rozkazał.- A gdy wrócicie zajmiemy się nowym planem.

- Dzięki tato!- Sasza przytuliła się do ojca i pobiegła z Robinem się spakować.

Pół godziny później byli już gotowi do wyjazdu. Pożegnali się ze Slade i poszli do garażu.

- Robi. Po co idziemy do garażu, skoro auto jest zepsute?

- Zobaczysz.- doszli do pomieszczenia.- Niespodzianka!

- Robin! Skąd wziął się tu twój motor?

- Przyjaciele zostawili go przy banku, który musieliśmy okraść i mogłem go zabrać ze sobą.- chłopak uśmiechnął się.- Jedziemy?

- No jasne.- odpowiedziała dziewczyna.- Już wiem, czemu mi tak podsuwałeś pomysł włożenia, naszych motocyklowych ubrań.

- No to ruszamy!- zawołał Rob i wyruszyli we wspólną podróż.

Sasza objęła chłopaka w pasie, a on by popisać  się, przed swoją ukochaną podkręcił prędkość. Ale nastolatkowie minęli się z prawdopodobną wizją Sladea i pojechali do wieży Tytanów.

- Robin! Sasza!- wołała, już od progu GwiazdkaGwiazdka.

- Wróciliście do nas?- dopytywał Bestia.

- Niestety nie.- zaczął lider.

- Od dziś mamy dwa tygodnie wolnego.- dokończyła Sasza.

- To może wyjedziemy gdzieś razem?- zapytał Bestia.- Na przykład do Gotham. Dawno tam nie byliśmy.

- Moglibyśmy trochę powalczyć z przestępcami.- proponował Cyborg.

- No nie wiem. Tam, jest mało bezpiecznie.- odpowiedział Robin.

- Damy sobie radę.- obiecała Sasza.

- No dobra.- zgodził się Rob.- Ale za tydzień wracamy do Jump City.

- Booya!- radośnie zawołał Cybi.- BB,lecimy się pakować.

Tytani pobiegli się spakować, a uczniowie Sladea poszli do salonu.

- Robin.- zaczęła dziewczyna.- Jesteś zły na mnie i na mojego ojca?

- Nie jestem na ciebie zły. Nigdy się na ciebie nie gniewałem.- odpowiedział chłopak.- A Sladea trudno pokonać i odejść, więc jakoś muszę znosić jego towarzystwo.- niestety rozmowę  przerwał im Cyborg, który zawołał ich do garażu.

- Jesteście wreszcie.- zaczął Cybuś.- No, więc przygotowałem się na tą okazję i przerobiłem trochę nasz statek. Nie mogłem dorobić nowej części, ale powiększyłem kabinę Robina i Sasza może z nami latać.

- Dzięki Cybi.- podziękowała Sasza.

- No to ruszajmy!- zawołał lider i polecieli do Gotham.

Rozdział 8 To tylko drobna kradzież

- No co ty Slade?- zaczął Cyborg.

- Mamusia nie nauczyła, że nie ładnie kraść?- dokończył BB. Rozpoczęła się walka. Gdy z rąk Star w stronę Sladea leciały kulę energii, on dał znak i zgasło światło. Kiedy  zapaliło się na nowo, obok przestępcy stali Robin i Sasza. Tytani stali jak zamurowani.

- Do ataku!- rozkazał złoczyńca. Nastolatkowie niechętnie pobiegł w stronę przyjaciół, niestety z misją pokonania ich.

- No proszę, to bez Robina Tytani już nie istnieją.- droczył się Slade.

- Zostaw ich w spokoju!- krzyknęła Gwiazdka i wymierzyła w przestępcę.

Niestety Robin jej przeszkodził.- Gwiazdko. Nie rób tego!

- Ani mi się wasz!- zagroziła Sasza.

- Co?- zadziwił się Bestia.

- Robin, ale.- zaczęła Star.

-Dzieciaki, idziemy.- rozkazał złoczyńca i rzucił zasłonę dymną.

W domu Sladea.

- Mam tego dosyć! – krzyknął zdenerwowany lider Tytanów.

- Uspokuj się!- rozkazała dziewczyna.

- Nie będę z wami dłużej pracował.- chłopak mocno złapał Saszę za rękę.

- Ała. To trochę boli.

- Przepraszam, ale. Przyjaciele.

- Wiem, że jesteś zły.- uspokajała go Sasza.- Ale to nic nam nie da. Jeszcze wszystko się ułoży.- obiecała.

To tylko drobna kradzież.

I z tą  myślą Sasza poszła do swojego pokoju.

Rozdział 7 Jak ojciec

- Wołałeś mnie?- zapytał Robin.

- Tak.- odpowiedział złoczyńca.- Chodź. Muszę z tobą porozmawiać. Wiem, że nie jesteś zachwycony pracą ze mną, ale dzięki mojej nauce będziesz jeszcze lepszy niż teraz.

- Dlaczego ci tak zależy?- pytał chłopak.

- Na czym?

- Na mnie i na Saszy.

- Bo Sasza jest moją córką.

- Ale czemu ja?- dopytywał Robin.

- Bo zawsze podziwiałem twój talent.- zaczął. Znałem cię, zanim wydarzył się.- Slade nie wiedział co powiedzieć.

- Co się wydarzyło?

- Wypadek w cyrku.

- Ale skąd ty to wiesz?- pytał chłopak.

- Upatrzyłem sobie ciebie, zanim zrobił to Bruce.

- Skąd znasz Wayena i co wiesz o rodzicach?

- Twoi rodzice mieli na imię John i Mary.- zaczął.- Przyjaźniliśmy się, a Wayena ze studiów. A jeżeli się nie mylę to ty masz na imię Dick. Prawda?

- Tak, ale ja cię nie pamiętam.

- Przeżyłeś szok i zapomniałeś wiele rzeczy.

- Rozumiem.

- Jeżeli chcesz.- zaczął przestępca.- Możesz mi mówić po imieniu, albo.

- Tato?- domyślał się Robin.

- Jeżeli chcesz.- odpowiedział.- Dla mnie będziesz jak rodzony syn,nie ważne już co się wydarzy.

Chłopak odruchowo przytulił się do Sladea i pobiegł do swojego pokoju.

Rozdział 6 Ponowne szkolenie

 Sobota, około godziny 12:00. Tytani nadal siedzą w swoich celach. Z wielką nadzieją planują ucieczkę.

- Dzień dobry Tytani!- przywitał się Slade.- O nie przywitacie się?

- Wypuść nas stąd!- zawołała Gwiazdka.

- Gwiazdko to nic nie da.- powiedział Bestia.

- Chyba, że Robin się do mnie przyłączy.- odpowiedział złoczyńca.

- Ale będę mógł z nimi rozmawiać?- spytał Robin.

- Tato?- pomagała Sasza.

- Niech wam będzie.- zakończył Slade i wypuścił Tytanów.

Robi stanął obok złoczyńcy.- Raven. Wracajcie do domu.-rozkazał lider.

- Ale.- zaczęła Star.

- Nie zostawimy cię!- dodała Rae.

- To rozkaz!- odpowiedział chłopak.

- Dobrze. Azarath Metrion Zinthos!- zawołała Raven i Tytani zniknęli w objęciach wielkiego kruka.

- Dobry wybór Robinie.- powiedział przestępca.- Córeczko, zaprowadź go do jego pokoju. Będę u siebie.

- Chodź za mną.- zaczęła.- Tata naprawdę myślał, że pójdziesz w jego ślady i zrobił to.- dziewczyna otworzyła drzwi.

- Ale to wygląda, jak mój pokój.- powiedział zdziwiony chłopak.

- Tata raz wpuścił do waszego domu robota i sfotografował parę rzeczy. Dobrze, to ja pójdę do siebie.- powiedziała Sasza, a Robin ją pocałował.- Będę tuz obok.- dokończyła i poszła do siebie.

Rano Robin był strasznie poddenerwowany.- Co teraz zrobić?- rozmyślał.- Jest lepiej niż ostatnio, ale nadal źle. Żaden z moich planów nie jest na tyle dobry, by wszystko poszło po mojej myśli.- przerwało mu pukanie do drzwi.

- To ja!- zawołała Sasza.- Mogę?

-Proszę.

- Tata woła nas na śniadanie.

- Dobrze, chodźmy.- odpowiedział Robin.- Sasza, czemu Slade jest przestępcą?

- Gdy był mały, nie miał co jeść i zaczął kraść. Wiesz, czym skorupka nasiąknie za młodu, tym na starość karki będzie przetrącać. Ale jest dobrym tatą. Tak między nami zawsze chciał mieć takiego syna jak ty.- skończyła i weszli do jadalni.

- Witajcie dzieciaki!- powitał ich Slade.- Jak się spało?

- W porządku tato.- odpowiedziała dziewczyna.

- Robin?- pytał dalej.

- Yyy. Dobrze.- opowiedział zmieszany chłopak.

- Cieszę się.- zakończył Slade.- Dokończcie śniadanie i widzimy się na treningu.

- A ty?- spytała Sasza.

- Już jadłem kochanie.Smacznego!- dopowiedział złoczyńca i wyszedł.

Późnym wieczorem Robin odprowadził Saszę do jej pokoju.- Masz rację.- powiedział.

- Ale w czym?- zapytała dziewczyna.

- Slade nie jest taki zły.- odpowiedział.

- Mówiłam ci.- potwierdziła.- To dobranoc Robi.

- Dobranoc Sasza.- Robin pożegnał się i poszedł do swojego pokoju.

Rozdział 5 Prawda cz. 2

- Nie sadziłem, że do mnie wrócisz córeczko.- powiedział Slade.- Ale wiem, że zrobiłaś to by chronić swoich przyjaciół.- ciągnął dalej, ale Sasza milczała.- Chodź ze mną. Zanim mnie opuściłaś przygotowywałem to.
Slade otworzył drzwi, a za nimi czekał na dziewczynę wymarzony przez nią pokój.
- On wygląda tak jak ten w domu mamy.- powiedziała.
- Tak,wiem. Chciałem byś czuła się u mnie jak najlepiej.- odpowiedział złoczyńca.- Może i jestem przestępcą, ale nigdy nie byłem złym ojcem.
- Dzięki. Tato.- podziękowała Sasza.
- Rozgość się tu, a jak będziesz czegoś potrzebować to wiesz gdzie mnie szukać.
W tym samym czasie Robin uderzył w stół w swoim pokoju ze wskazówkami.- I co teraz zrobić?- rozmyślał. Do pokoju weszła Raven.
- Nadal nie wiem jak jej pomóc.- poinformował lider.
- Slade powiedział, że ma takie same zdolności jak ja.- powiedział Rae.- Może uda mi się z nią nawiązać kontakt podczas medytacji. Jak coś wyczuję to dam ci znać, a teraz lepiej idź się zdrzemnąć.
- Dobrze. W sumie to dobry pomysł. Dzięki Raven.
Nazajutrz rano.
- Rozmawiałaś z nią?- zapytał Robin.
- Próbowałam, ale zerwała połączenie.- odpowiedziała Raven.
- Ale dlaczego od nas odeszła?- zapytał Bestia.
- Bo nie chciała walczyć ze swoim ojcem i zrobiła to by nas przed nim chronić.- odpowiedział lider, ale nagle zadzwonił alarm.
- To Slade i.- zawołał Cyborg.
- Sasza.- dokończyła Rae.
- Tylko uważajcie na nią. Nie chcemy zrobić jej krzywdy.- dodał Robin.
Na miejscu napadu.
- Dosyć tego Slade. Gdzie jest Sasza?- zawołał lider.
- W odpowiednim miejscu.- odpowiedział.- Teraz córeczko!- krzyknął Slade.
Dziewczyna rzuciła bombę z gazem nasennym i Tytani stracili przytomność. Obudzili się w osobnych celach, a każda była odporna na ich moce i zdolności.
- No proszę już wstaliście?- spytał złoczyńca.
- Czemu nas tu trzymasz?- zapytała Gwiazdka.
- Bo obiecałem Saszy, że nic wam się nie stanie. Zostawię was samych.-  odpowiedział Slade.
- Robin, ja nie chciałam. Nie mogłam pozwolić, żeby się wam coś stało.- powiedziała Sasza.
- Dobrze. Ważne, że nic nikomu się nie stało.- odpowiedział lider.
- Sasza idziemy!- zawołał przestępca.
- Przepraszam. Robin. Kocham cię!- dodała Sasza.
- Ja ciebie też!- odpowiedział lider.
Slade i Sasza oddalili się w mroku.

Rozdział 4 Prawda cz. 1

26 czerwca. Sasza wchodzi do salonu, aby obejrzeć film.

Nagle.- Niespodzianka!- zawołali Tytani.

- Ale jaka to okazja?- spytała Sasza.

- Twoje przyłączenie się do Tytanów i twoje urodziny.- odpowiedział lider.

- Ale skąd wiedzieliście?

- Wiesz. Bestia lubi szperać.- powiedziała Raven.

- Przypadkiem zauważyłem twój dowód osobisty.- przyznał się BB.

- Dość tych zwierzeń przyjaciele.- zawołała Gwiazdka.

- Pora na imprezkę! Booya!- krzyknął Cyborg.

6 godzin później.

- Dzięki. To moje najlepsze urodziny.- podziękowała Sasza, ale przerwał jej alarm. Załączyła się rozmowa na telewizorze.

- Witajcie Tytani.- odezwał się Slade.

- Slade!- krzyknał Robin.

- No proszę, a jednak mnie pamiętacie. A tak się martwiłem.- powiedział złoczyńca.

- Czego chcesz?- spytał lider.

- Lepiej przyjdźcie póki macie czas i sami się przekonajcie. Czekam.- oznajmił Slade i rozmowa się rozłączyła.

Robin uderzył w stół.- Tylko gdzie go teraz szukać. Jego ostatnia baza została doszczętnie zniszczona.

- Ja wiem.- powiedziała Sasza.- Ale chcę żebyście.

- Później powiesz.- przerwał lider.- A teraz prowadź.

Dziewczyna zaprowadziła ich do bazy złoczyńcy, ale przed wyjściem pozostawiła na stole małą karteczkę.

- Proszę bardzo jesteśmy, a teraz gadaj czego chcesz.- zażądał Robin.

- Ja?- spytał przestępca.- Pragnę tylko złożyć życzenia urodzinowe.

- Co ty Slade. W kulki sobie lecisz.- zapytał zdenerwowany Bestia.

- A, wy nic nie wiecie.

- Co mamy wiedzieć?- spytała Gwiazdka.

- Skoro Sasza nic wam nie powiedziała, to ja to zrobię.- powiedział Slade.- Ona nie jest zwykłą dziewczyną. Ma takie same moce jak Raven i dodatkowo zdolności Bestii.

- Co?- zawołał Robin.- Sasza!

- Niestety to prawda.- odpowiedziała Sasza.- Raven zabierz was stąd.

- A ty?- zapytał Robin.

- Ja nie mogę.- odpowiedziała.

- Dlaczego?- pytał lider.

- Bo ja jestem jej ojcem.- odpowiedział Slade.

- Przepraszam. Azarath Metrion Zinthos!- krzyknęła Sasza i przeniosła przyjaciół do wieży.

- Cieszę się, że w końcu przejrzałaś na oczy córeczko. Może kiedyś będziesz taka jak ja.

-powiedział Slade, a dziewczyna próbowała ukryć swoją złość na ojca.

W wieży.

- Ona nas przeniosła?- spytał BB. Raven pokiwała głową.

- Zrobiła to by nas chronić.- oznajmił lider.- Musimy jej pomóc!

- Robin ta karteczka to chyba do ciebie.- przerwała Gwiazdka.

 

Drogi Robinie!

Wiem, że będziesz chciał mi pomóc, ale nie możesz. Pamiętasz jak

mówiłeś, że dla mnie wszystko? To zrób to dla mnie i nie pomagaj mi.

Bardzo Cię kocham!

Twoja Sasza

 

- Pamiętam.- rzekł Robin.- Ale teraz obiecuję,że będę ciebie chronił za wszelką cenę.

- A my ci pomożemy!- dodał Bestia.

 

Rozdział 3 Były chłopak

- Dobrze! Świetnie ci idzie Sasza.- zawołał Robin.
- Dzięki.- odpowiedziała Sasza.
- Wiesz co. Chyba jesteś już gotowa.
- Nie jeszcze kiepsko mi idzie.
- No co ty. Jesteś świetna.
- Obiad!- zawołała Gwiazdka.
- Chodź, lepiej się nie spóźnić. Wiesz jak to było ostatnim razem.- przypomniała Sasza.
- Wiem. Remontowaliśmy pół wieży.- potwierdził lider.
Dziewczyna zaśmiała się.- No właśnie.
Po obiedzie.
- Dziękuję. W razie czego będę u siebie.- powiedziała Sasza.
- Zaczekaj!- zawołał Robin.- Wspólnie ustaliliśmy, że zasługujesz na to.
Lider wręczył dziewczynie komunikator.
- Zasłużyłaś.- potwierdził Bestia.
- Dziękuję. Wam wszystkim!- zawołała.
Nagle rozległ alarm.
- To Popielarz.- powiedziała Raven.
- Tytani. Wio!- krzyknął lider.- Sasza, chodź z nami.
Na miejscu.
- Lepiej to odłóż.- poinformował Cyborg.
- To może załatwimy to delikatnie.- dodał Robin.
Po 15 minutach akcji.
- Tak tego nie załatwimy.- powiedziała Sasza.- Robin daj mi sześć min z gazem nasennym. Raven pomożesz mi wejść na niego?
- Jasne. Azarath Metrion Zinthos!- krzyknęła Rae.
- Cyborg, na mój znak strzel w którąś z min.
- Robi się.
- Raven. Uwaga Cyborg. Teraz!-zawołała Sasza.
Eksplozja była tak silna, że dziewczyna straciła równowagę i zaczęła spadać w dół. Na szczęście wpadła prosto w ramiona Robina.
- Złapałeś mnie. Dzięki.- dziewczyna dała mu buziaka.
- Drobiazg.- Robin postawił ją na ziemi.- Byłaś świetna!
- Świetna?- spytał Bestia.- Chyba raczej niesamowita.
- Tylko tak mówicie.- powiedziała Sasza.
- Przestań być taka skromna.- odpowiedziała Raven.
Tym czasem w tajemniczej kryjówce.
- No proszę. Moje maleństwo się rozwija. Dobrze. Pójdzie łatwiej niż sądziłem.
U Młodych Tytanów.
- To co idziemy na pizze?- spytał BB.
- Nie teraz.- zaprzeczył Robin.-Mamy napad na bank. Sasza?- drużyna popatrzyła na dziewczynę błagalnym wzrokiem.
- No dobrze pójdę.
Gdy byli na miejscu Sasza skamieniała.
- Sasza! Co się stało?- zmartwił się lider.
- Tommy?- wyszeptała płaczącym głosem i spłynęły jej łzy po policzku.- Jak mogłeś?! Za to co dla ciebie zrobiłam. Ty poszedłeś w jego ślady. Dlaczego?
- Sasza ja. Aaa! – w jego słuchawce rozległ się pisk i cichy głos.
- Nic nie mów, tylko działaj.- odezwał się głos.
- Chciałam dać ci szansę. Niestety widzę, że już za późno!- krzyczała Sasza.
- Wybacz.- powiedział Tommy i zaczął uciekać, ale Raven go złapała.
W wieży.
- Sasza, czy wszystko w porządku?- zapytał zmartwiony Robin.
- Tak!- odpowiedziała.
- No bo. Yyy.
Sasza pocałowała go, żeby przestał mówić.- Nie wracajmy więcej do tej rozmowy. Dobrze?
- Dobrze. Dla ciebie wszystko.- zakończył lider i przytulił się do dziewczyny.

Rozdział 2 Dzień zakochanych

14luty. Dzień Zakochanych. Miłość wisi w powietrzu. W wieży Tytanów panuje jeszcze spokój i cisza, tylko na dachu Sasza wpatruje się we wschód słońca.
– Wszystko w porządku?- spytał Robin.
– Jest OK.- odpowiedziała.
– Jesteś trochę smutna. Dlaczego?
– Wiesz, bo.- zawahała się.- Dziś są Walentynki, a mój chłopak. Tuż przed moim wyjazdem pokłóciliśmy się bo trochę zabłądził i wolałam na trochę odejść. Ale nie dałam rady mu pomóc. No i dziś jest rocznica śmierci mojej mamy.
– Rozumiem cię.
– Naprawdę?
– Tak straciłem rodziców.- powiedział chłopak.
– Bardzo mi przykro.- powiedziała Sasza.
– W sumie ty też.
– W pewnym sensie tak, ale tatę mam nadal tylko trochę zabłądził.- dziewczyna zasmuciła się.
– Dobra dość tych wspomnień. Jesteś głodna.- zapytał Robin.
– No może trochę.
– To chodźmy coś zjeść.- zaproponował.
Po jakimś czasie rozlega się alarm. Tytani natychmiast wyruszyli na miejsce napadu. Niestety nie udaje im się dorwać złoczyńcy.
– Sasza czemu nie poszłaś z nami?- spytał Bestia.
– Przecież nie jestem tytanką. Nie mam mocy, ani talentu Robina. Przeszkadzałabym tylko.- zasmuciła się.
– Co tym mówisz? Jeszcze trochę i będziesz walczyć tak jak ja, albo i lepiej.- zawołał Robin
– Tylko mi schlebiasz.- powiedziała.
– Naprawdę. Wystarczy tylko uwierzyć w siebie.
Parę godzin później.
– Gwiazdko pójdziesz zemną do kina?- zapytał lider.
– Wybacz, ale jestem już umówiona. Muszę lecieć.
Rozczarowany chłopak skierował się do siebie.
– Cześć Sasza!- zawołał.
– Cześć.
– A może?- zastanowił się.- Sasza pójdziesz ze mną do kina? Mam wolny bilet.
– Jasne, czemu nie.
Po filmie wybrali się do parku rozrywki.
– To co wskoczymy na Diabelski Młyn?- spytał Robin.
– Wiesz. Wolałabym nie. Strasznie go nie lubię.
-OK. To może przepłyniemy się tunelem?
– Może być.- powiedziała.
Kilka chwil w tunelu później.
– Sasza!- zawołał lider.
– Tak Robinie?
– Od kiedy pojawiłaś się w wieży sprawiłaś, że wszystko nabrało sensu. Chcę ci powiedzieć.
– Tak?
– Strasznie mi się podobasz!-krzyknął Robin i zawstydził się.
– Wiesz bo ty mi tez.
Zbliżyli się do siebie i pocałowali. Po wspaniałym wieczorze wrócili do domu. Robin odprowadził Saszę do jej pokoju, a ona dała mu buziaka na pożegnanie. Chłopak wrócił do siebie.
– Jest wspaniała, ale co ja powiem Gwiazdce?- rozmyślał, ale przerwało mu pukanie do drzwi.- Proszę!- zawołał.
– To tylko ja. Wiesz, jakoś nam się nie układało i …. Chodzę ze Zwinnym.- wykrztusiła z siebie Gwiazdka.
– A mi podoba się Sasza. Chyba z naszego związku nic nie wyjdzie.
– To może zostaniemy najlepszymi przyjaciółmi?- zapytała.
– Dla mnie zawsze będziesz najlepszym przyjacielem!
– To dobranoc Robinie.
– Dobranoc Gwiazdko.

Rozdział 1 Pierwsze spotkanie

Jump City, wieża Tytanów. Na placu rozgrywają się ćwiczenia bojowe. Rozlega się dźwięk z komunikatora Robina.                                                                                  – Rój napadł na bank w drugim końcu miasta. Tytani wio!- zawołał Robin.
Po 15 minutach byli na miejscu.
– To co Gizmo oddasz to po dobroci czy mam ci to odebrać siłą- zawołał lider.
– Tytani! Rój do ataku!- krzyknął Gizmo.
Pół godziny później Gizmo, Mamut i reszta byli przewożeni do więzienia. Ale nie wszyscy. Bo Jinx odeszła od starych znajomych i dołączyła się do Kid Flasha.
– Robi masz ochotę przejść się ze mną do parku?- spytała Gwiazdka- Tak we dwoje.
– Jasne Gwiazdeczko- powiedział Robin i ruszył za dziewczyną.
– To co gdzie idziemy?- spytał Bestia.
– Wiesz co, bo ja już mam plany na wieczór.- odpowiedział Cyborg.
BB spojrzał w stronę Raven.
– Nie ma mowy.Wracam do wieży, a wy róbcie co chcecie.- powiedziała Rae i ruszyła w stronę domu.
– Nie to nie.-krzyknął Bestia i pobiegł do parku.
Siedział na fontannie pod postacią gołębia. Zauważył dwóch kłócących się ludzi, potem już tylko zapłakaną dziewczynę. Wrócił do normalnej postaci. Podszedł do niej, przysiadł się i zaczął ją pocieszać.
– Hej! Mogę ci pomóc?- zapytał.
Dziewczyna pokręciła głową i płakała dalej.
– Yyy! Wiesz czemu ciastko poszło do lekarza?- spytał, a ona popatrzyła się na niego.- Bo czuło się skruszone! Aaa! – BB zachwiał się i spadł z ławki.
-Zabawny jesteś- odparła ze śmiechem.
– Jak ci na imię?- spytał.
– Sasza! A tobie?
– Bardzo ładnie. Jestem Bestia.
– Ślicznie- zawołała.
– Powiesz mi co się stało?-spytał chłopak.
– Przyjechałam tu po śmierci mamy, żeby zamieszkać z tatą, ale on już sobie ułożył życie.
– Bardzo mi przykro.-po krótkim namyśle spytał- Nie zechciałabyś pójść ze mną na pizze? Ja stawiał- zawołał.
– Jasne może być.
Godzinę później.
– Dziękuję ci Bestio, ale muszę już iść.
– No dobrze- powiedział Bestia.
– To do widzenia.- powiedziała Sasza i pocałowała go w policzek po czym odeszła.
– Pa.- odpowiedział BB i zmieszany tą całą sytuacją skierował się w stronę domu. Ale nie mógł pozwolić by Sasza włóczyła się sama po nieznanym mieście i postanowił ją znaleźć.
Dziewczyna siedział sama na ławce w parku.
– Sasza! Znalazłem cię!- krzyknął Bestia- Powiedz nie masz gdzie przenocować?
– Proszę nie rób sobie kłopotu.
– Spoko.Chodź możesz mi zaufać.
Chłopak zabrał Saszę do wieży.
– Bestia! Jesteś, martwiliśmy się o ciebie.- zawołała Gwiazdka.
– Kto to?- spytał Robin.
– To Sasza. Może u nas przenocować? Straciła dach nad głową.- odpowiedział BB.
– No jasne, nie ma problemu. Pokaż jej ten wolny pokój obok ciebie.- rzekł lider.
– Dziękuję obiecuję, że nie zostanę tu długo.- powiedziała Sasza.
– W porządku możesz tu zostać ile będziesz potrzebować.- powiedział Robin.
– Bardzo wam dziękuję.- odpowiedziała dziewczyna.
– Chodź Sasza!- zawołał Bestia- Pokażę ci pokój.- i zabrał dziewczynę w stronę sypialni.
– Dziękuję Bestio, za wszystko.- odparła Sasza i pocałowała BB w policzek po czym oddaliła się w pokoju.
Następnego dnia Tytani wodzeni zapachem weszli do kuchni i ujrzeli Bestię oraz gotującą Saszę.
– Ale pachnie.- pochwaliła Gwiazdka- Co gotujesz?
– Jajecznicę z szynką, do tego sałatka z pomidora i chleb tostowy z masełkiem. A dla Bestii musli owocowe i mleko sojowe.
Tytanom na samą myśl ciekła ślinka.
– Gotowanie to moja pasja.- powiedziała Sasza.
– To może zostaniesz z nami na dłużej.- spytał Robin.
– Prosimy!- zawołali Star i BB.
– Nie chce sprawiać kłopotu.
– W porządku. Nikt cię stąd nie wygania.
– No dobrze.
– Świetnie!- krzyknął Cyborg.- A umiesz grać na konsoli?
– No jasne! I piekę dobrą pizze.- powiedziała Sasza.
– Pizza! Ekstra!- zawołał Bestia.
Z każdym dniem Sasza czuła się u Tytanów jak w rodzinnym domu. Robin zaproponował jej trening i zgodziła się uczyć od niego sztuk walki. Gotowała z Gwiazdką, grała z Bestią i Cyborgiem na konsoli, a nawet medytowała z Raven.