Rozdział 18 Z perspektywy Robina

- Slade! Jak miło cię znowu spotkać.- powiedział mężczyzna, z uśmiechem? Tak to wyglądało.

- Ciebie również Slendi!- odpowiedział.

- To wy się znacie?- spytałem.

- Tak dziecko.- dziecko? Pomyślałem.

- Proszę nie mów do mnie dziecko. Jestem Robin.

- Dobrze Robinie. Co was tu sprowadza? Slade, dobrze wiesz, że w tej części lasu biegają „moje” dzieci. To niebezpieczne, szczególnie dla chłopca.

- Tak, wiem ale niebieski błazen zwany Candy Popem porwał moją córkę!!!- widziałem jak nie wytrzymuje napięcia. Wiem, że ją kocha. Ja też, przecież jest moją księżniczką, moją gwiazdką z nieba. Błagam Dick skup się trzeba ją jak najszybciej odzyskać!

- Zamknijcie oczy.- zrobiliśmy, jak rozkazał Slenderman. Kiedy na nowo je otworzyłem, moim oczom ukazała się ogromna rezydencja.

Usłyszałem krzyk Saszy, mojego słońca, które sprawiało iż mogłem mieszkać pod jednym dachem ze Sladem. Nie wytrzymałem. Wpadłem do środka tzw. „Z buta wjeżdżam” krzycząc: Odsunąć się od mojej dziewczyny, albo nie ręczę za siebie!

Wtedy zatrzymałem przed moją twarzą, lecący w moją stronę nóż. Wzrokiem szukałem sprawcy, ale przeszkodził mi w tym radosny krzyk moje muzy.

- Robin!- usłyszałem wybrankę mego serca. Sasza uwiesiła się na mojej szyi, a ja tuliłem się do niej, jakbym miał nigdy jej nie puścić. Po mojej i jej twarzy spływały łzy szczęścia. Kiedy się od siebie oderwaliśmy spojrzałem jej w oczy i czule pocałowałem.

Obiecałem sobie iż nigdy jej nie opuszczę!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.